Jak zmienić nasze podejście do czasu i się niepotrzebnie nie zamartwiać, radzi Katarzyna Lorek, specjalistka w dziedzinie zarządzania czasem oraz zasobami ludzkimi.
Czas przeszły
Ten, którego już nie ma i nie możemy go odzyskać. Jednak pozostały nam po nim pamiątki, zdjęcia, wspomnienia, doświadczenia i efekty dobrze lub źle podjętych decyzji i działań. Nie zamartwiaj się nim. To, czego nie dokonałeś, lub to, co źle wykonałeś, niech nie spędza Ci snu z powiek.
Zamartwianie się po fakcie tym, co już się zrobiło lub stało jest po porostu Nie przynosi żadnej korzyści, tylko ograbia z sił i zapału.
„Zmartwienie rodzi się z czasu, który upływa, a nie wydaje owocu”.
Antoine de Saint Exupéry
Fred Fuller Shedd, będąc redaktorem naczelnym „Philadelphia Bulletin”, stwierdził: „Nie piłuje się wiórów. Są przecież skutkiem piłowania. Tak samo jest z przeszłością. Kiedy zaczynamy się martwić czymś, co już minęło, to — ni mniej ni więcej — tylko próbujemy piłować wióry”. Jak to trafnie ujął mój mąż: „Zamartwianie się po fakcie tym, co już się zrobiło lub stało, jest po porostu niemądre. Nie przynosi żadnej korzyści, tylko ograbia z sił i zapału”.
Czas Teraźniejszy
Ten, który jest w danej chwili. Miniona sekunda to już przeszłość, a kolejna, zanim stanie się teraźniejszością, jest przyszłością. Jest to czas obecny, ale skutki działań podjętych lub zaniechanych teraz będą miały wpływ na naszą przyszłość. Być może będziemy je odczuwać przez całe życie i błogosławić lub przeklinać dzisiejszy dzień. Nie potrafimy wpływać na czas, ale możemy wpływać na jego efekty.
„Teraźniejszość obciążona jest przeszłością i brzemienna w przyszłość.”
Gottfried Wilhelm Leibniz
Czas Przyszły
Ten, którego jeszcze nie ma, ale który już się rodzi w naszych głowach. To ten czas jest motorem napędowym naszego działania. Przecież często to, co robimy dziś, robimy z myślą o lepszym jutrze. Teraz tworzymy plany, bo chcemy mieć w przyszłości więcej pieniędzy, dóbr, prestiżu, szacunku, miłości, szczęścia, czasu, wiedzy.
Tak naprawdę najgorsze scenariusze najrzadziej się sprawdzają. Są tylko wytworem naszej wyobraźni.
Często zamartwiamy się tym, co może się wydarzyć. Gdy coś pójdzie nie tak, widzimy konsekwencje swojego działania w najczarniejszych barwach. Ale tak naprawdę te najgorsze scenariusze najrzadziej się sprawdzają. Są one tylko wytworem naszej wyobraźni. Nie możemy się zatem zamartwiać przyszłością, na którą nie mamy wpływu. Większość rzeczy, którymi się zamartwiamy, nigdy nie nastąpi.
Kiedy wsiadasz do samolotu, być może przez ułamek sekundy myślisz sobie: „Jej, co będzie, jeśli dojdzie do katastrofy?”. To fakt, takie rzeczy się zdarzają. Wypadku nie można całkowicie wyeliminować.
Jednak co Ci da rozmyślanie przez cały czas o najgorszym? Lepiej wyobraź sobie siebie, jak po szczęśliwym lądowaniu schodzisz na płytę lotniska. Wypadki samochodowe mają miejsce codziennie, a mimo to wszyscy jeździmy samochodami.
Z badań statystycznych wynika, że prawdopodobieństwo uczestnictwa w groźnym wypadku samochodowym jest takie samo jak to, że ktoś postrzeli nas z pistoletu na ulicy. Takie rzeczy też się zdarzają.
Jednakże zaakceptowanie pewnych zdarzeń lub pogodzenie się z nimi uwalnia nasz umysł. Dzięki takiemu oswobodzeniu myśli zdobywamy energię, która była tłamszona przez zamartwianie się. Zdobyte siły i trzeźwość umysłu pozwolą Ci znaleźć inne rozwiązania trudnej sytuacji.
Zaakceptowanie pewnych zdarzeń lub pogodzenie się z nimi uwalnia nasz umysł.
Gdy byłam jeszcze na studiach, pracowałam w banku. Kiedyś fatalny stan klawiatury komputera był przyczyną bardzo przykrej pomyłki. Aż wstyd pisać, ale ów bank „oszczędzał” na wyposażeniu pracowników w niezbędny sprzęt. Na klawiaturze jednego z komputerów nie było widać już startych od księgowania cyfr, a w małym enterze zrobiła się dziura.
Mimo naszych próśb dyrekcja nie chciała wymienić nam klawiatury (może uważała, że jak nas czasem podczas używania tego entera kopnie prąd, to będzie to bodziec do lepszej pracy?). Pewnego dnia stała się rzecz naprawdę straszna. Koleżanka księgująca przelew chciała obciążyć konto kwotą kilku tysięcy (X000) złotych oraz pobrać jednocyfrową prowizję (Y złotych).
Niestety, tym razem enter zawiódł i dziewczyna, nie patrząc na ekran, zaakceptowała przelew. Wysłała szybkim przekazem kwotę ponad dziesięciokrotnie wyższą, a mianowicie X000Y złotych. Różnica wynosiła kilkadziesiąt tysięcy. Gdy następnego dnia rano cała sprawa wyszła na jaw, nie można już było cofnąć tej operacji. Można było jedynie wysłać pismo do banku adresata z prośbą o zwrot pomyłkowo wysłanej nadpłaty.
Całe zdarzenie miało miejsce na początku lipca, tuż przed zaplanowanym urlopem mojej koleżanki. Jednak dla niej nie były to już wymarzone dwa tygodnie wolnego. Nie potrafiła cieszyć się wyjazdem i rozkoszować tym, że może spędzić czas z synkiem i mężem. Za to bezustannie zamartwiała się, że po powrocie do pracy na pewno dostanie wypowiedzenie.
Cały urlop rozpatrywała konsekwencje pomyłki. Czarny scenariusz, był gotowy, i z każdym dniem nabierał nowych szczegółów.
Dodatkowo przytłaczała ją perspektywa konieczności zwrotu źle zaksięgowanej kwoty z własnej kieszeni. I tak dzień w dzień obmyślała najgorszy scenariusz. Dyrektor zwolni ją dyscyplinarnie i wystawi opinię najgorszą z możliwych. A przecież jak teraz straci pracę, to nie poradzą sobie ze spłatą kredytu mieszkaniowego.
Na pewno będą musieli sprzedać samochód, a i tak to nie zagwarantuje poprawy ich płynności finansowej. Jeśli bank zajmie mieszkanie, to co się stanie z jej rodziną? I za co spłaci tych kilkadziesiąt pomyłkowo wysłanych tysięcy? Scenariusz, jak widać, był gotowy i z każdym dniem nabierał nowych szczegółów.
Na szczęście gdy wróciła z urlopu, żadne wypowiedzenie na nią nie czekało. Po miesiącu nadpłata została zwrócona z konta adresata na konto naszego banku, a następnie na konto klienta.
Jednak to całe zdarzenie kosztowało moją koleżankę wiele nerwów i stresu. To był najgorszy urlop w jej życiu. A przecież wcale nie musiała się tak zamartwiać. Nie musiała tego robić w ogóle.
Pogódź się z prawdopodobieństwem najgorszego obrotu sprawy i przestań się zamartwiać.
Mogła powiedzieć tak: „Pomyślę o tym później, po powrocie do pracy”. Jednak cała ta sytuacja miała też swoją dobrą stronę: w końcu wymieniono nam klawiatury!!!
Zatem jeśli będziesz w podobnej sytuacji, pogódź się z prawdopodobieństwem najgorszego obrotu sprawy i przestań się zamartwiać. Nie zadręczaj się i zacznij normalnie żyć.
Autor: Katarzyna Lorek
Fragment książki: "Władca czasu, czyli skuteczne zarządzanie własnym życiem"
Kup książkę
Przeczytaj dłuższy fragment
Katarzyna Lorek jest wykładowcą przedmiotów ekonomicznych, specjalistką w dziedzinie zarządzania czasem oraz zasobami ludzkimi. Swoim zapałem zaraża słuchaczy i czytelników. Pokazuje im, jak prosto i błyskawicznie mogą podnieść jakość swojego życia.
Autor: Kasia/ fot FORUM
czasowłamywacz/ 2010-03-26 15:13:52
bardzo fajny, lekki artykuł do poczytania w piątkowe popołudnie. a propos klawiatur, takie pomyłki dzieją się na własne życzenie banków, jeśli nie dają pracownikom podstawowego- działającego sprzętu