
W Stanach rośnie zbyt wolno liczba tworzonych miejsc pracy, by obniżyć stopę bezrobocia.
W lipcu firmy prywatne utworzyły w USA 71 tys. miejsc pracy, niestety nie jest to wystarczająca liczba, by stopa bezrobocia spadła. Aby tak się stało Amerykanie powinni towrzyć ponad 200 tys. miesięcznie. W całej amerykańskiej gospodarce w lipcu ubyło 131 tys. miejsc pracy, znacznie więcej niż prognozowali ekonomiści z Reutersa (raport zakładał likwidację 65 tys. posad).
Ekonomiści coraz bardziej się obawiają o kondycję największej gospodarki świata.
W sumie w USA jest obecnie 14,6 mln bezrobotnych. Stopa bezrobocia w lipcu sięgnęła 9,5 proc., czyli tyle samo co w czerwcu. Sytuacja na amerykańskim rynku pracy jest kluczowa dla wzrostu gospodarczego w USA. Od kondycji fianansowej Amerykanów zależy jak dużo pieniędzy będą przeznaczać na konsumpcję, która stanowi ponad dwie trzecie amerykańskiego PKB.
Ekonomiści coraz bardziej się obawiają o kondycję największej gospodarki świata. W II kw. rozwijała się ona w tempie 2,4 proc. (dane odniesione do skali roku), więc gorzej od oczekiwań. Coraz więcej analityków przebąkuje, że amerykańska gospodarka może potrzebować kolejnego wsparcia z publicznych środków. Na niekorzystne informacje z amerykańskiego rynku pracy momentalnie zareagowali inwestorzy giełdowi. Indeksy w Europie tuż po godzinie 14.30 zeszły pod kreskę - WIG20 tracił nawet 0,7 proc., francuski CAC40 - 0,8 proc. - kilkanaście minut wcześniej były na lekkich plusach.