
Inwestując w obrazy można zakochać się w sztuce.
Rekomendując tę inwestycję, chciałbym zaznaczyć, że nigdy duże pieniądze nie przychodzą bez ryzyka. Ryzyko przy inwestowaniu w dzieła sztuki jest dosyć duże. Jak wiadomo obrazy Malczewskiego, Kossaka czy Chełmońskiego osiągają na aukcjach wysokie ceny, jednakże są bardzo ciężkie do upłynnienia.
Prawdziwą sztuką jest odnajdywanie perełek i artystów, którzy mają talent i dopiero wkraczają do świata wielkich twórców. Z czasem poza zyskami (często zdarzają się również potknięcia) pojawia się również pasja. W dziełach sztuki zaczyna się dostrzegać nie tylko pieniądze, ale również magię. Tak, magię. Do tego stopnia, że kwoty jakie wydaje się na nie, przestają mieć znaczenie, gdy w grę wchodzi nazwisko ulubionego artysty.
Mój znajomy pracujący w domu aukcyjnym często opowiada mi o ludziach, którzy albo wychodzą z aukcji z małymi fortunami, albo wydają je na dzieła mistrzów. Zarówno w jednym jak i drugim przypadku w grę wchodzą naprawdę duże stawki i zarówno Ci, którzy sprzedają jak i Ci, którzy kupują wychodzą z aukcji z zyskiem.
Inwestowanie w sztukę polecam wszystkim, dla których aukcje i obserwacje trendów na giełdowych rynkach stały się nudną rutyną.