
Ponad sto lat upłynęło odkąd pozostawiona na Antarktydzie whiskey Ernesta Shackletona ujrzała światło dzienne. Już nie tylko jako whiskey, ale również jako bardzo wartościowy skarb.
Wszystko to dzięki naukowcom z Antartctic Heritage Trust w Nowej Zelandii (organizacja zajmująca się dziedzictwem antarktycznym), którym udała się niełatwa sztuka wydobycia alkoholu z lodowych głębin. Whiskey i brandy zlokalizowano już 4 lata temu, niemniej jednak dopiero w tym roku udało się przewiercić grubą warstwę lodu, pod którą skrywał się złocisty skarb.
Pozostawił ją legendarny podróżnik Ernest Shackleton pod chatą używaną przez członków nieudanej ekspedycji na biegun południowy w latach 1907- 1909. Ekspedycja porzuciła cenny trunek, gdyż kończyły jej się zapasy i musiała w trybie awaryjnym opuścić chatę. Al Fastier z Antartctic Heritage Trust zapewnił, że da się usłyszeć odgłos przelewającego płynu, co świadczy o tym że butelki są nie uszkodzone.
Wyprawa “ratunkowa” prawdopodobnie nie odbyłaby się gdyby nie firma Whyte & Macka, będąca aktualnym właścicielem producenta znalezionej w lodzie whiskey MacKinley. Cel wyprawy nie był jedynie akcją promocyjną. Wyprawa wyruszyła z zamierem pobrania próbek alkoholu, z którego obecni właściciele MacKinley'a zamierzają odtworzyć recepturę trunku. Za niedługo nasze podniebienia przekonają się czy było warto.