
Czy to możliwe, by po hegemonii niewyobrażalnie wręcz wysokich szpilek do mody wracały niskie obcasy?
Choć na wybiegach i czerwonych dywanach ciągle królują ultra-wysokie "szczudła", to i tak modowi insiderzy wiedzą, że nadchodzi czas niskich obcasów. Można to próbować wyjaśniać na różne sposoby.
Na przykład ekonomiczno-psychologicznie: w czasach recesji kobiety wolą czuć się pewnie i twardo stąpać po ziemi. Genderowo: coraz większą rolę w modzie odgrywają kreatorki, tj. Stella McCartney czy Angela Missoni, które nie chcą skazywać kobiet (a więc i siebie) na obuwnicze tortury. Lub marketingowo: monstrualne szpilki na platformach były już tak popularne, że projektanci musieli zacząć lansować nową wysokość - takie są prawa mody.
Niski obcas urósł - zdradził w wywiadzie dla Harper's Bazaar Christian Louboutin.
Bez względu na to, jaki był prawdziwy powód, niski obcas pojawił się w kolekcjach Louis Vuittona, Missoni, Marni, Givenchy, Gilesa... Net-a-porter zwiększyło zamówienia na niewysokie szpilki w tym sezonie aż o 200% (dzięki czemu możemy kupić sobie m.in. te śliczne różowe czółenka Lanvin widoczne na zdjęciu powyżej)!
Uważajcie jednak - standardy określające wysokość obcasów uległy zmianie. Jak zdradził w wywiadzie dla "Harper's Bazaar" szewc Christian Louboutin kiedyś niska szpilka oznaczała taką dwu-, trzycentymetrową. Dziś niewysoki obcas urósł - ma nawet 8 centymetrów. Paradoks? Nie w świecie mody...
Zobacz naszą galerię niskich obcasów.