
Używamy go wszystkie. Ale czy zastanawiamy się skąd się wziął? O historii tuszu do rzęs pisze Joanna Izowska - projektantka, stylistka i wizażystka. I radzi jaki dziś jest najlepszy.
Czy kobieta potrafi się obejść bez tuszu do rzęs? Która z nas potrafi wyjść z domu bez użycia tego kosmetyku? (Ja nie potrafię!). Ale czy zastanawiałyście się kiedykolwiek jak powstał ten genialny kosmetyk?
Oczy jak Kleopatra
Historia mascary sięga starożytnego Egiptu, kiedy to narodziła się koncepcja kolorowania rzęs na czarno, aby uwydatnić makijaż oka. Bazował on na mocnych, czarnych kreskach obrysowujących oczy. Egipcjanki uzyskiwały barwnik do rzęs mieszając sadzę, oliwę i białko. Receptura ta przedostała się do innych krajów położonych nad Morzem Śródziemnym i została rozpowszechniona przez Greczynki.
Helena Rubistein, rozwijająca swój biznes kosmetyczny w Stanach Zjednoczonych, „zrewolucjonizowała” mascarę.
Wazelina i pył węglowy
Próba stworzenia współczesnego tuszu do rzęs sięga roku 1860 r., kiedy to Eugene Rimmel wyprodukował jego prototyp w postaci zastygłej masy ze sproszkowanego węgla, którą rozcieńczało się wodą i nakładało na rzęsy specjalną szczoteczką. W 1913 r. powstała pierwsza „współczesna” mascara, która stanowiła mieszankę wazeliny i pyłu węglowego, zatem nie trzeba jej było już rozcieńczać. Aplikowana była szczoteczką. Wyprodukował ją chemik T.L.Williams (założyciel firmy "Maybelline").
Tubka z tuszem i spiralką
Niewiele osób wie, że polska Żydówka, słynna Helena Rubistein, rozwijająca swój biznes kosmetyczny w Stanach Zjednoczonych, niejako „zrewolucjonizowała” mascarę. To ona pierwsza zaprezentowała nowoczesne opakowanie tuszu do rzęs, czyli tubkę wypełnioną tuszem ze spiralką w środku na długim uchwycie. Jej innym wynalazkiem jest tusz wodoodporny zaprezentowany po raz pierwszy w 1939 roku.
Dla każdego coś innego
Przez kolejne dziesięciolecia mascara była cały czas udoskonalana i modyfikowana. I tak jest do dziś. Wielbicielkom klasyki mogę polecić tusz w kamieniu do rozcieńczania z wodą, który ma w swoim asortymencie np. Celia czy Miraculum. Sama próbowałam, efekt wizualny jest niezwykły. Zwolenniczki nowoczesnych rozwiązań w kosmetyce zapewne wybiorą mascary ze szczoteczką. Dobieramy je w zależności od efektu jaki chcemy osiągnąć oraz kondycji rzęs. Mamy zatem mascary: pogrubiające, wydłużające, podkręcające, wielofunkcyjne, wodoodporne itp.
Jakie mascary są godne polecenia? Oto mój ranking:
GIVENCHY PHENOMEN EYES
Stawiam go na pierwszym miejscu za totalną innowację.
Otóż Givenchy zaproponowało (zamiast spiralki, szczoteczki, czy grzebyka) małą „kolczastą” kuleczkę, która niebywale precyzyjnie maluje każdą rzęsę. Efekt jest wspaniały.
DIOR LONG OPTIC
To doskonały tusz dla cienkich i krótkich rzęs, który niebywale je wydłuża doskonale rozdziela i delikatnie pogrubia. Niezwykły.
MAC FIBRE RICH
To tusz dla wielbicielek bardzo wyrazistego makijażu oka. Dzięki zawartości drobnych „włókien” mocno pogrubia rzęsy, a poza tym je wydłuża.
LANCOME VIRTUOSE BLACK CARAT
To doskonały tusz podkręcający. Nowatorska formuła powoduje, że efekt podkręcenia pod kątem 100 stopni utrzymuje się przez 12 godzin. Poza tym jest odporny na łzy i wodę (water resistant).
Joanna Izowska
fot. East News / Giovanni Lunardi
JOANNA IZOWSKA o sobie mówi, że jest „miłośniczką sztuk wszelakich”. Dla nas to eksperymentująca projektantka, bawiąca się modą stylistka i niekonwencjonalna makijażystka. Pracowała w Londynie jako make-up artist dla takich marek jak: Givenchy, Dior, Guerlain, MAC, a także przy London Fashion Week. Była personel shoperem w Selfridges. Mieszka i pracuje w Warszawie, gdzie zajmuje się makijażem i stylizacją.
Od wielu lat jej pasją jest projektowanie i własnoręczne wykonywanie biżuterii i ubrań. Jest autorką bloga: fashionfusion.blog.onet.pl.
Kontakt:
Joanna Izowska
e-mail: joanna.izowska@op.pl
tel. 0-692 879 583