
Ta zdolna amerykańska wokalistka powraca na scenę po ponad trzech latach przerwy. Czym może nas jeszcze zaskoczyć?
Gdy debiutowała na rynku muzycznym 11 lat temu była grzeczną nastolatką i główną konkurentką Britney Spears. Już wtedy krytycy docenili jej niewątpliwy talent i głos. Podczas swojej obecności na scenie Christina Aguilera zdobyła kilkadziesiąt nagród, w tym 5 Grammy i kilka od MTV.
Christina stała się szybko idolską nastolatek, które kopiowały jej grzeczny i prosty styl ubierania.
Wokalistka muzykę i talent estradowy miała we krwi już od dzieciństwa. W wieku kilku lat występowała, tak samo jak większość jej kolegów i rówieśników po fachu, w kultowym amerykańskim programie Klub Myszki Miki. W 1999 roku Christina wydała swój pierwszy singiel „Genie in a Bottle”, który przez 6 tygodni był najlepiej sprzedającym się singlem w USA, tak samo jak cały debiutancki krążek. Media kreowały piosenkarkę na spokojną i grzeczną dziewczynę. Nie zapominajmy, że na przełomie wieków było zapotrzebowanie na miłych chłopców z boysbandów i słodkie wokalistki, które miały zastąpić buntowników z ery muzyki grunge’owej.
Christina stała się szybko idolką nastolatek, które kopiowały jej prosty, choć podszyty seksem, styl ubierania, a także kołysały się w rytm prostych popowych melodii. Jednak przez dwa lata obecności na rynku dziewczyna dojrzała na oczach wszystkich i odkryła swoją kobiecość. Niewątpliwym tego przykładem jest wizerunek Aguilery z czasów drugiego albumu „Stripped”, kiedy to image wokalistki stał się bardzo seksowny i wyzywający. Kuse spódniczki, wielkie dekolty, ostry makijaż to jej znaki rozpoznawcze z tamtego okresu. Teledyski promujące krążek były przepełnione erotyzmem i seksualnymi podtekstami. Muzycznie Christina połączyła wtedy muzykę popularną z początkującym wtedy nurtem r’n’b. Dodatkowo podczas trasy koncertowej poznała swoją wielką miłość Jordana Bratmana, który był jednym z jej tancerzy. Para wzięła ślub w 2005.
Po okresie buntu przyszedł czas stabilizacji. Aguilera wcieliła się w rolę żony, złagodniała. W 2006 roku na rynku ukazał się trzeci krążek „Back To Basics”, w którym wokalistka odbyła podróż w lata 20., 30. i 40. XX wieku. Nowy wizerunek sceniczny stylizowany był na czasy prohibicji w USA i lata międzywojenne. Ubrania Christiny nabrały wymiarów prawdziwej kobiecości. Na galach i czerwonym dywanie prezentowała się już wtedy jako współczesna diva muzyki rozrywkowej, a jej kreacje budziły zachwyt na salonach.
W 2008 roku wokalistka wcieliła się w swoją wymarzoną rolę - została matką, urodziła synka Maxa Lirona Bratmana. Od tego momentu muzyka i kariera zeszły na boczny tor, a Aguilera poświęciła się rodzinie i wychowaniu dziecka. Z okazji dziesięciolecia swojej kariery piosenkarka zdecydowała się na wydanie składanki zawierającej jej największe przeboje. Od tamtej pory zaczęto już głośno mówić na temat jej powrotu na rynek. Spekulowano nawet nad nowym wcieleniem piosenkarki, bo przez trzy lata nieobecności dużo się zdarzyło w muzyce pop.
Nowa Aguilera ma coś z z okresu swojego buntu, który jak na razie był najlepszym okresem w jej karierze.
Fani z niecierpliwością czekają na czwarty studyjny album pt. „Bionic”, który ukaże się 8 czerwca tego roku. Zwiastunem tego, co przez najbliższe miesiące będzie robić Christina Aguilera, mamy chociażby w sesji zdjęciowej promującej krążek, a także w nowym klipie do piosenki „Not Myself Tonight”. Widzimy, że mimo iż wokalistka nie była aktywna na rynku muzycznym, to cały czas trzymała rękę na pulsie, by w razie czego swój nowy image dostosować do potrzeb rynku. Nowa Aguilera ma coś z czasów swojego buntu, który jak na razie był najlepszym okresem w jej karierze. Ponadto w wizerunku widać silne wpływy Lady Gagi, jednak wokalistka zaprzecza, by próbowała naśladować nową gwiazdę muzyki pop. Najnowszy teledysk jednak potwierdza opinię mediów, że Christina nie chce pozostać w tyle i nadal potrafi szokować. Lateks, elementy S/M, wyzywające sceny z kobietami i mężczyznami jednoznacznie mówią, że artystka dostosowuje się do panujących trendów. Jak sam przyznaje, jej nowe brzmienie będzie bardziej futurystyczne i elektroniczne - zupełne przeciwieństwo poprzedniej płyty.