OtotrendOtotrend

Heineken Open’er Festival 2010

main

Open’er Festival – relacja z tegorocznej edycji tego muzycznego wydarzenia!

Open’er Festival to wakacyjne szaleństwo, szczególnie dla tych, którzy przyjeżdżają na 4 dni, czyli cały festiwal. Koncerty zaczynają się od 17 i trwają do drugiej w nocy a teren festiwalu jest ogromny. HOF to trzy duże sceny: Main Stage (scena główna), Tent Stage (scena umiejscowiona w wielkim namiocie) i World Stage. Oprócz tego festiwalowicze mogą słuchać muzyki na Scenie Młodych Talentów, Burn Beat Stage, w Alter Space, obejrzeć pokazy w strefie Fashion’era, czy iść do kina letniego.

Open’er Festival to wakacyjne szaleństwo, szczególnie dla tych, którzy przyjeżdżają na 4 dni, czyli cały festiwal.

Możliwości jest naprawdę wiele, nudy nie wchodzą w grę! Od momentu, kiedy zaczynają działać wszystkie sceny i koncerty zaczynają się pokrywać, najwięksi fani muzyki biegają z miejsca na miejsce, by wysłuchać jak największej ilości artystów.

Pierwszego dnia na scenie głównej zagrali Łąki Łan, Ben Harper & Relentless7, Pearl Jam i Groove Armada. Pearl Jam, zespół kultowy, zebrał na koncercie ogromną publiczność, która szalała przez cały występ muzyków! Tłum skakał, piszczał i w każdy możliwy sposób okazywał swój zachwyt. Zespół docenił te gesty fanów i zagrał na bis trzy numery! Groove Armada dali niezły koncert, ale było można wyczuć, że muzycy są na rozstaju dróg w swojej twórczości. Chwilami grali mocno, klubowo, tak jak na początku swojej twórczości, by potem przejść do wykonywania spokojniejszych, bardziej akustycznych kawałków.

Pierwszy dzień w namiocie to wyczekiwany przeze mnie występ zespołu Yeasayer. Nowojorczycy zagrali świetnie, zebrali wielką publiczność, która bawiła się i śpiewała teksty piosenek. O 23 swój występ zaczął Tricky a o pierwszej w nocy kolektyw 2manydjs, którzy dali jeden z najlepszych występów podczas całego festiwalu. Takiego miksu znanych numerów i hitów na Tent Stage jeszcze nie było. Tłum oszalał, w całym namiocie ludzie tańczyli a każdy znany kawałek witano ogromnym entuzjazmem i aplauzem. Mnie osobiście ujęły wizualizacje, które nie dość, że były świetne, to pokazywały czyj kawałek aktualnie miksują DJe w pomysłowy i nowatorski sposób. Na zakończenie 2manydjs wypuścili w tłum białe konfetti, które wyglądało niczym śnieg!


Drugiego dnia scena główna okupowana była przez polski zespół Lao Che (świetny koncert), muzyków Mando Diao, którzy wycisnęli z publiczności „ostatnie poty“ a także Massive Attack i Empire of the Sun. Największym widowiskiem tegorocznego Open’era był koncert Empire of the Sun! Australijscy muzycy zaimponowali publiczności niezwykłymi kostiumami, które nawiązują do wyznawanego przez nich kultu słońca, tancerzami, którzy także ubrani byli w świetne stroje i tańczącymi specjalne układy do każdego numeru. Koncert tego zespołu to nie tylko doznanie muzyczne, ale wizualne.

Największym widowiskiem tegorocznego Open’era był koncert Empire of the Sun!

W namiocie zagrała miedzy innymi Grace Jones, która również często zmieniała kostiumy – głównie nakrycia głowy – a także Klaxons i Pavement. Wszystkie koncerty na tej scenie, zdecydowanie spełniły pokładane w muzykach nadzieje. Klaxonsi zagrali z rockowym przyłożeniem, tłum szalał i skakał w całym namiocie.

Trzeci Dzień to L.U.C., Skunk Anansie, Kasabian i Hot Chip na głównej scenie. Muzycy ze Skunk Anansie zaskoczyli publiczność swoim żywiołowym występem. Wokalistka zespołu, niczym wulkan energii, miotała się po scenie, schodziła do publiczności i śpiewała. Kasabian, na których koncert czekałam, niestety lekko zawiedli tych z fanów, którzy świetnie znają ich twórczość – najpierw muzycy mieli problem z nagłośnieniem, a później trudno powiedzieć... Hot Chip zagrali rewelacyjnie, choć ich muzyka to nieporywający rock’n’roll, czy rytmiczne elektro, publiczność bawiła się zaskakująco dobrze!


W namiocie publiczność zaskoczyła Regina Spektor, która dała jeden z najlepszych koncertów na festiwalu i chyba sama zaskoczona była żywiołowymi reakcjami publiczności, która licznie przybyła na jej występ. Świetny występ dała polska artystka, Novika a także Gorillaz Sound System, chociaż publiczność żałowała, że nie był to stricte koncert uwielbianego zespołu.

The Dead Water – rewelacyjny koncert, muzyka i dawka energii, która nawet zmęczonych postawiła na nogi i zmusiła do skakania!

Czwarty dzień to Muchy i The Hives na scenie głównej – The Hives zaskoczyli publiczność i dali świetny koncert, bawiąc zebrany tłum dawką rockowej muzyki i żartami, które opowiadał liderem zespołu. Muzycy byli też świetnie ubrani – w marynarskie stroje, które nie przeszkodziły im w skakaniu po scenie. Później zagrali The Dead Water – rewelacyjny koncert, muzyka i dawka energii, która nawet najbardziej zmęczonych postawiła na nogi i zmusiła do skakania, czy podrygiwania. Gwiazdą wieczoru był Fatboy Slim, który open’erowe pole pod dużą sceną zmienił w ogromny parkiet, oblężony przez tysiące bawiących się i piszczących ludzi. Artysta również zaprezentował bardzo dobre wizualizacje do swoich numerów a także widowisko z użyciem laserów.

W namiocie super koncert dali Kings of Convenience, Wild Beasts i Mitch & Mitch with their Incredible Combo.

Open’er to nie tylko te dwie sceny, o których pisałam, jednak nie wszędzie można przecież być, zwłaszcza, że organizatorzy jeszcze bardziej powiększyli teren festiwalu, przesuwając namiot daleko za scenę World.

Autor: Sara