
Projektant zaprezentował kolekcję na jesień/zimę 2010/2011 na warszawskiej hali Torwar.
Pokazy kolekcji Macieja Zienia to wydarzenia same w sobie – po pierwsze chodzi o same kolekcje, po drugie o sposób ich prezentowania, który od dawna w przypadku Zienia, odpowiada temu jak robią to najlepsze domy mody za granicą.
Tym razem Maciej Zień zaprosił gości na pokaz na warszawską halę Torwar, którą na jeden wieczór zamienił w mglisty, brzozowy las.
Tym razem Maciej Zień zaprosił gości na pokaz na warszawską halę Torwar, którą na jeden wieczór zamienił w mglisty, brzozowy las. Scenografia była zaskakująca, drzewka zdawały się wyrastać wprost z podłogi, pomiędzy nimi zaaranżowano staw, a w tle słychać było śpiew ptaków.
Kolekcja Macieja Zienia na jesień/zimę 2010/2011 to propozycje zdecydowanie zbyt podobne do tego, co projektant już prezentował. Możemy mówić tu o spójności w twórczości Zienia, lub o powielaniu wciąż tych samych pomysłów na kroje i formy.
Cała kolekcja zaprojektowana została w jesiennych barwach ziemi, delikatnych beżach i czerniach. Kreacje były niezwykle kobiece, podkreślające kształty, uszyte z najlepszych materiałów – jedwabiu, organzy, skóry i innych zwiewnych, lejących się tkanin. Dzięki temu wszystkie ubrania z kolekcji pięknie układały się na modelkach, opływając je i świetnie wpisując się w stworzoną na potrzeby pokazu scenografię.
Jednak większość modeli nie wnosiła nic nowego, ani w polski świat modowy, ani w świat twórczości Zienia. Pięknie skrojone sukienki z gorsetami i rozkloszowanymi dołami, długie suknie z lejących się materiałów, czy upięcia i falbany – wszystko to już było, na pokazach podczas tygodni mody za granicą, lub u samego Zienia.
Same wykończenia kreacji – srebrne łańcuchy, pióra, mieniące się kamienie, perły – również nie były zaskakujące. Kreacje ozdobione w ten sposób wyglądają na pierwszy rzut oka spektakularnie, jednak po chwili przychodzi ta myśl, czy nie można inaczej?
Zdecydowanie pięknie ozdobionymi sukienkami były modele zdobione skórzanymi elementami na gorsetach.
Zdecydowanie pięknie ozdobionymi sukienkami były modele zdobione na gorsetach skórzanymi elementami. Zień zaprojektował je w taki sposób, by przez misterny krój i formę, tworzyły trójwymiarowe wzory inspirowane płatkami róż.
Projektant pokazał również sukienki z kolekcji „Zień Śluby”. Suknie ślubne to zwiewne kreacje z jedwabnej organzy i muślinu, miękko układające się na sylwetce, w kolorach białym, złamanego różu czy jasnej szarości. W tym roku projektant postawił na kreacje ready-to-wear a sukienek ślubnych było tylko kilka, również w tej samej konwencji co modele pokazane w zeszłym roku.
Nowa kolekcja Zienia niewątpliwie jest kontynuacją wizji projektanta, jednak, czy czołowy polski designer modowy nie powinien wprowadzać do swojej twórczości pewnych innowacji?