
Czy Hubert de Givenchy zaistniałby jako wielki mistrz krawiectwa, gdyby nie pojawiła się w jego życiu muza? Czy Audery Hepburn stałby się ikoną stylu i kina, gdyby nie kreacje Givenchy? Na te pytania próbuje odpowiedzieć stylistka Joanna Izowska.
"Nie ma kobiety, która nie marzyłaby o tym,
by wyglądać jak Audrey Hepburn"
Hubert de Givenchy
Kiedy widzę Audrey Hepburn od razu przychodzą mi na myśl niezwykle szykowne ubiory Givenchy, które nosiła zarówno w filmach, jak i w życiu prywatnym. I odwrotnie, kiedy słyszę, mówię, myślę o Givenchym od razu jawi mi się przed oczami doskonała sylwetka tej pięknej aktorki ubranej w stroje o wyrafinowanej elegancji projektu Huberta de Givenchy.
Potrafiła udoskonalić moje projekty. Bardzo często tworzyłem nowe kracje, myśląc o niej.
Projektant i aktorka stanowili jedność jako artyści wzajemnie się inspirujący oraz jako wspaniali przyjaciele. Hubert de Givenchy powiedział kiedyś: - Myśląc o Audrey, pamiętam niezwykłą więź, jaka wytworzyła się między nami. Potrafiła udoskonalić moje projekty. Bardzo często tworzyłem nowe kracje, myśląc o niej. Dla obojga z nas projektowanie nowych strojów było zabawą, którą kochaliśmy. Nasze pomysły inspirowały nas nawzajem. Wszystko, co razem stworzyliśmy było wynikiem naszej wielkiej przyjaźni.
On stworzył ją, ona stworzyła jego. Czy Hubert de Givenchy zaistniałby jako wielki mistrz krawiectwa, gdyby nie pojawiła się w jego życiu muza? Czy Audery Hepburn stałby się ikoną stylu i kina, gdyby nie kreacje Givenchy?
Prostota i wyrafinowana elegancja
Hubert de Givenchy zaczynał karierę otwierając swój dom mody na początku lat 50., kiedy Christian Dior był już u szczytu sławy. Początkujący krawiec nie wzorował się jednak na dokonaniach swojego wielkiego poprzednika, a wręcz przeciwnie stworzył swój nowy styl.
Projektował ubrania proste, młodzieńcze, klasykę łączył z nowoczesnym krojem. Poszczególne części garderoby można było dowolnie zestawiać, łączyć ze sobą. Jako pierwszy w historii mody stworzył kolekcję pret-a-porter (1952 r), której zwiastunem była słynna „Bluzka Bettiny” uszyta z białej organdyny, z bufiastymi rękawami ozdobionymi falbanami i czarnym haftem.
Dla Hubera de Givenchy wykwintna elegancja to synonim najwyższej jakości, prostoty, skromności, harmonii, właściwych proporcji i koloru. Niewątpliwie z tego powodu wiernymi klientkami projektanta były kobiety o wielkiej klasie - Jacqueline Kennedy, Grace Kelly czy Greta Garbo. Tą najważniejszą była jednak ona - Audrey Hupbern.
Styl Audrey
Audrey i Givenchy poznali się w 1954 r, kiedy to ona przyszła do jego pracowni w poszukiwaniu strojów do nowego filmu „Sabrina”. Projektant stworzył dla niej wykwintną białą suknię z gorestową górą, z subtelnym trenem, ozdobioną kwiatowym haftem. Ta kreacja otworzyła mu drzwi do sławy. Aktorka wylansowała tzw. sylwetkę Givenchy – doskonale wyglądała w prosto skrojonych ubraniach, głównie koloru czarnego.
Wciąż są modne spodnie rybaczki, baleriny, duże ciemne okulary, czarne proste sukienki, zarówno długie, jak i krótkie, czarne golfy.
Najpopularniejszym filmem, w którym zagrała Audrey stało się „Śniadanie u Tiffanego”, a ubiory, które w nim nosiła do dziś są kultowe, tak, jak i wizerunek, który stworzyła. Wciąż są modne spodnie rybaczki, baleriny, duże ciemne okulary, czarne proste sukienki, zarówno długie, jak i krótkie, czarne golfy, rękawy ¾, trencze, proste torebki-kuferki.
Następcy mistrza i jego muzy
Hubert de Givenchy zakończył swoją przygodę z modą i odszedł na emeryturę w 1995 r. Jego następcy, w hołdzie Audery Hepburn, często nawiązywali do strojów wielkiej aktorki i korzeni krawiectwa Givenchy. John Galliano w 1995 r zaprezentował suknie nazwane „Audrey”. Julien McDonald w 2003 r zaprojektował kolekcję czarnych sukienek a la Audrey Hepburn. W 2004 r na pokazach triumfy święciły spodnie rybaczki i buty baleriny. Minimalizm lansowany przez wielkiego projektanta, właściwy też okresowi lat 60., powraca bardzo często w różnych sezonach.
Także w Polsce nie trudno jest znaleźć nawiązania do styl Audrey Hupburn. Przykładem niech będą chociażby kolekcje: Hexeline jesień/zima 2008-2009 oraz Natalii Jaroszewskiej.
Niedawno młoda aktorka, Cary Mulligan okrzyknięta została nową Audrey Hepburn. Czy słusznie? Czytaj tutaj.
JOANNA IZOWSKA o sobie mówi, że jest „miłośniczką sztuk wszelakich”. Dla nas to eksperymentująca projektantka, bawiąca się modą stylistka i niekonwencjonalna makijażystka. Pracowała w Londynie jako make-up artist dla takich marek jak: Givenchy, Dior, Guerlain, MAC, a także przy London Fashion Week. Była personel shoperem w Selfridges. Mieszka i pracuje w Warszawie, gdzie zajmuje się makijażem i stylizacją.
Od wielu lat jej pasją jest projektowanie i własnoręczne wykonywanie biżuterii i ubrań. Jest autorką bloga: fashionfusion.blog.onet.pl.
Kontakt:
Joanna Izowska
e-mail: joanna.izowska@op.pl
www.joannaizowska.iportfolio.pl.