Gosia Baczyńska: Byłam przerażona
Gosia Baczyńska i Tomasz Ossoliński przygotowują kostiumy do „Traviaty” Mariusza Trelińskiego. Gosia Baczyńska opowiada nam jak projektant mody pracuje w teatrze i co z tego może wyniknąć.
Widziała pani już swoje projekty na scenie?
- Nie. Drżę przed jutrzejszą próbą kostiumową. Zdaję sobie sprawę, że wiele z tych rzeczy będzie na scenie, w światłach wyglądało zupełnie inaczej niż to sobie wyobrażałam.
Jak zatem wyobrażała sobie pani główną bohaterkę?
- Wioletta odrzuca blichtr i bogactwo, aby zmierzyć się ze śmiercią. W pierwszej części będzie więc olśniewająca tak, że aż zapiera dech. W drugiej ubrana będzie skromnie i oszczędnie.
„Traviata” zrobiona jest z ogromnym rozmachem, dlatego miałam momenty, kiedy byłam naprawdę przerażona.
Uchyli pani rąbka tajemnicy i opowie jak będą wyglądały te wspaniałe suknie, które bohaterka będzie nosić na początku?
- Będzie długa suknia lśniąca kryształami. Będą gorsety i pióra. Pierwowzorem Wioletty była Dita von Tesse, burleskowa tancerka. Wioletta nosi kopię jednego z jej gorsetów. Uważny widz znajdzie tu zresztą więcej odniesień do strojów osób, które znamy z towarzystwa.
Ma pani już za sobą debiut jako kostiumograf w „Iwonie, księżniczce Burgunda”. Projektowanie operowych kostiumów różni się od tworzenia kolekcji pret-a-porter?
- „Iwona” była małą, kameralną produkcją, „Traviata” zrobiona jest z ogromnym rozmachem, dlatego miałam momenty, kiedy byłam naprawdę przerażona. W teatrze trzeba opowiadać historię. Nie opowiadam tutaj własnej historii, nie pokazuję własnej mody, ale muszę pokazać w kostiumie to co dzieje się na scenie, uważnie słuchać reżysera i dostosowywać się do jego wskazówek. On widzi ten spektakl od pierwszej do ostatniej sceny, muszę mieć do niego zaufanie.
Dlaczego zdecydowała się pani przyjąć propozycję Mariusza Telińskiego?
- Są nazwiska, którym się nie odmawia.
Valentino nie odmówił stworzenia kolekcji, w której wystąpiły baletnice podczas telewizyjnej transmisji koncertu noworocznego Wiedeńskich Filharmoników, duet Viktor&Rolf nie odmówił Robertowi Wilsonowi i zaprojektował kostiumy do „Wolnego strzelca”. Skąd zainteresowanie opery projektantami mody?
- Nie wiem. Być może reżyserom zależy na świeżym spojrzeniu, trochę innym niż mają kostiumografowie?
Kostiumy do „Traviaty” współtworzyła pani z Tomaszem Ossolińskim. Jak wyglądała ta współpraca?
- Aby przygotować męskie kostiumy potrzebne było męskie spojrzenie, inne doświadczenie. Z Tomkiem dużo rozmawialiśmy, dyskutowaliśmy i pracowaliśmy.
To nie pierwsza wasza wspólna praca. W grudniu podczas Christmas Party razem zaprezentowaliście swoje kolekcje, będzie ciąg dalszy?
- To się okaże.
Więcej na temat "Traviaty" czytaj tutaj.
1
Komentarze
0
Dodaj swój komentarz:
Najnowsze
Styl życia
Otul łazienkę drewnem
Drewniane elementy wyposażenia, naturalne kolory i estetyka nawiązująca do „fińskiej łaźni” to jeden z najmocniejszych trendów wnętrzarskich tego sezonu. więcej »
Moda
Givenchy – kampania wiosna/lato 2012
Mroczny surfing z Gisele Bundchen i Mariacarla Boscono. więcej »
Uroda
Kolekcja Givenchy "Instant Bucolique" na wiosnę 2012
Wiosenny makijaż Givenchy opiera się na palecie kolorystycznej pól i łąk. więcej »
Wielki świat





































